to live in freedom and feel of the skin.

mateusz

Archiwum kategorii ‘pluie

‘Weź, bo wyglądasz jak Tysiek!’

without comments

‘Weź, bo wyglądasz jak Tysiek!’. Wyglądam tak jak chcę i noszę na sobie to co mi się podoba. Staram się raczej nie wyśmiewać z czyjegoś ubioru, który mnie osobiście może się nie podobać.  Każdy ma własny styl, ale gdy ktoś, kto idzie w grupie 10-cio osobowej i wygląda tak samo jak cała reszta, to przepraszam bardzo, nie ja chyba zasługuję na krytykę lecz ta niewidoczna istota. Dla mnie tacy ludzie są ograniczeni… Zakładają dres, do tego bluzę, srebrny łańcuch i jazda. Elo. No dobra, od święta potrafią założyć dżinsy. A ja niestety nie jestem tak ograniczony jak Ci, którzy użyli tytułowego zdania.  Ja się wyróżniam i moge to szczerze powiedzieć. Tym jak wyglądam, tym kim jestem, tym co robię. Ludzie mnie rozpoznają. I w tym momencie chciałbym pozdrowić ludzi, którzy tam trywialnie określają ludzi. Najlepiej ich stłumić, żeby wyglądali tak jak reszta, nie wyróżniali się. Nie, ja z tych nie jestem, nie będę należał do wielkiej masy. Ja pozostanę jednak sobą.

Dzień dziś piękny jest. Ciepło, słońce świeci i ten delikatny wiosenny wiatr, który oplata moje osobę idącą ulicą. Słońce mnie głaszcze, a ja uśmiecham się do ludzi. To są sekundy, które zapamiętam do końca życia.  Nie mogę się doczekać wieczora, imprezy, która pewnie zapamiętam. Będzie cudnie. I jest cudnie! :)

dsc_00381

Written by luztro

marzec 28, 2009 at 10:22 am

Napisane w pluie

Trudno mi się przyznać.

without comments

Mam marzenia. Chcę być kimś, kto czuje się dobrze we własnym życiu. Moje marzenia są jak promienie słońca, które teraz doładowywują moją chęć egzystencji. Nie może być zbyt pięknie. Myśle o tym wszytkim i zaczynam unosić się nad powierzchnią ziemi, za chwilę spadam, przestaję mieć nadzieję na cokolwiek. Mógłbym to nazwać, hm, jakie by było odpowiednie słowo, dobrze opisujące to dziwne uczucie? Ograniczenia. Chciałbym stać się już człowiekiem niezależnym. Zabawne jest to w jaki sposób myślę. Boję się przyszłości, a jednocześnie dusi mnie ta zależność od wszystkiego, od wszystkich. I tutaj zaczyna się problem…

Nawet nie wiem co mam dalej pisać. Na tych kilku zdaniach zakończę moje przemyślenia, może kiedyś je dokończę.

Zatapiam się w dźwiękach Ani Dąbrowskiej, Ona zawsze mi pomaga, we wszystkim.

Written by luztro

marzec 1, 2009 at 12:03 pm

Napisane w bella, pluie

Love actually

without comments

Z cyklu Przemyślenia wigilijne

Wczoraj obejrzałem film, który oglądam przynajmniej raz w rok. To film, który uświadama mnie, ze najważniejsze to cieszyć się z zycia, z tego, ze można czuć się ludźmi kochającymi i kochanymi. Oglądam go i płaczę, ze szczęścia, ze smutku, ze wszystkiego naraz, co zdarza mi się cholernie rzadko.To zwykły film o świętach,, o uczuciach, problemach, szczęściu jakiego ludzie mogą doświadczyć podczas świąt, wszystko jest takie realistyczne. Mam kilka takich fimów, za każdym razem oglądam je z identyczną ciekawością jak za pierwszym razem, za każdym razem mam te same myśli: warto jest żyć. Warto żyć dla tego co już przeżyłem i co jeszcze uda mi się przeżyć. Tutaj zaczyna się moje roczne podsumowanie wszystkiego. Zaczynam wyliczać plusy i minusy, a skończę jak poczuję, ze wszystko sam przed sobą już wyjaśniłem. Ten rok był dla mnie cieżki. Mogę zacząć od tego, że z wieloma rzeczami, z emocjami nie potrafię sobie poradzić. Za bardzo i za łatwo się do wszystkiego przywiązuję. Przywiązac się jest łatwo, ale rozstać z czymś/ kimś jest cholernie trudno. Szeczgólnie ze wspomnieniami. W tym roku pierwszy raz wyjechałm gdzieś sam, ze znajomymi, to był zdecydoanie cudowny czas. Udało mi się wyjechać w tym roku 3 razy do mojej ukochanej Jastarani. Rozstałem się z dziewczyną, z którą byłem tak cholernie związany. Coś pękło. Zdałem prawo jazdy, za co do tej pory dziękuj Bogu, bo jazda samochodem to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy, jakich do tej pory doświadczyłem. To tak odprężą. Zmarł mój Dziadek. Człowiek, którego szczerze nie nawidziłem, a teraz żałuję, że nie udało mi się go poznać tak naprawdę. Dwa domy przez rok, teraz jeden, całe szczęście. Byłem na koncercie Ani, spełniło się moje marzenie, choć nie przeżyłem go tak jak chciałem, tak jak myślałem, że je przeżyję. Przez kilka miesięcy byłem w takim stanie, że nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić, nie potrafiłem się odnaleźć… Miałem ochotę nie wstawać z łóżka i to wszystko przespać, albo gapić się w sufit paląc papierosy. Wtedy przyszli z pomocą moi Przyjaciele- wiem, ze ich mam i cały czas uśmiechem się na samą myśl o Nich, uświadamiam sobie jak bardzo kocham tych ludzi. Polepszył mi się kontakt z Siostrą, pogorszył z kilkoma osobami, które w dalszym ciągu są dla mnie cholernie ważne, to osoby, o których nie moge przestać myśleć. Wiecie jak bardzo cieszyłem się gdy wszyscy, całą rodziną, siedzieliśmy w kuchni pijąc kawę. Proste, ale jak bardzo uszczęśliwiające. Zjedliśmy wtedy całe fererro ‘na święta’. Tak mi tego brakowało… Hm. Ojciec jest dla mnie kimś ważnym, chociaż nie mam z nim jakiegoś rewelacyjnego kontaktu, nie wyobrażam sbie życia. bez tego, cały czas niewyspanego człowieka. Mama. Dzisiaj ze mną płakała. Kocham Ją za to kim jest. Jest cholernie odważną, mądrą i pełną miłości kobietą. Powiem śmiało, że jest matką doskonałą…

Written by luztro

grudzień 30, 2008 at 5:21 pm

Napisane w pluie

“Bezradność zniosła cię na drugi plan…”

without comments

Kocham Ją. Im bardziej to sobie uświadamiam i im bardziej chciałbym z Nią być, tym bardziej widzę, że Ją tracę. Czemu czlowiek zawsze docenia coś, jak coś straci? Jej już nie ma, dla mnie. Tak cholernie chciałbym z Nią być. Kochać Ją, nauczyć się poświęcać, doceniać. Ona mówi znajdź sobie inną, po co? Po to, żebym bardziej tęsknił za smakiem Jej ust, za Jej spojrzeniami, za dotykiem Jej dłoni? Za Jej zapachem.

Pamiętam jak wracaliśmy pociągiem z pierwszych i ostatnich naszych wakacji. To było nasze wspólne marzene- wyjechać gdzieś razem. Słuchałem Duffy ‘Steping Stone’ i w głębi serca czułem, że niedługo nas nie będzie. Moja wina, bo musiałem zastanowić się czy Ją kocham. Kocham i uświadomiłem sobie to dopiero teraz. Czułem taką radość, że byliśmy razem, to było wspaniałe, że mieliśmy siebie przez cały dzień i przez całą noc. Karaoke, na którym zaśpiewałem dla Niej piosenkę, zawsze o tym mówiła. Wyjścia na plażę, razem oglądane zachody słońca. Tydzień po wakacjach już nie było nas. Nas- Jej i mnie w jednej calości. Teraz mówi mi, że nie pasujemy do siebie. Nigdy do siebie nie pasowaliśmy, a było nam dobrze.

Nigdy nie myślałem, że mogę poświęcić dla kogoś siebie. Teraz tak myślę. Proszę, zróbmy coś z tym. Pojadę za Tobą gdzie będziesz chciała.

Tylko bądź, przy mnie bądź. Zmieniaj mnie gdy zechcesz i tak bez Ciebie przeciez jestem niczym. Proszę.

Nie rób z siebie pajaca, gówno cię obchodzi Jej szczęście- tak napisała mi moja (chyba) przyjaciółka. Ja tego pajaca muszę z siebie zrobić, muszę o Nią zawalczyć, bo później będę miał do siebie pretensje, że byłem w stosunku do tej sytuacji obojętny, tak jak to zawsze robiłem. Nie, teraz trzeba się postarać i trwać w tych staraniach.

Kocham i jestem tego pewien.

M

Written by luztro

listopad 16, 2008 at 12:52 pm

Napisane w pluie

wazelina biała, kosmetyczna.

without comments

Ktoś zapytał się mnie czy płaczę. Płaczę. Wszędzie i zawsze jak tylko mam na to ochotę. Ktoś powiedział, że jestem chory i zniewieściały. Dlaczego? Bo interesuję się ciuszkami, wizażem, fotografią i potrafię rozmawiać z homoseksualistami, a jeszcze gorsze jest to, że ich cenię i akceptuję. Czuję się w miarę spełnionym i dowartościowanym człowiekiem. Bo wierzę w to, że marzenia się spełniają, a jak nie chcą, to trzeba im tylko pomóc. Chcę mieć wspomnienia, cieszyć się życiem. I to robię.

2f258e9a4e242e793

Wciąż Cię kocham. Jak mam Ci to pokazać? Wiem, teraz jest już za późno.

Spełniłem swoje marzenie.  Słyszałem Ją, śpiewającą obok mnie, dla mnie.

Written by luztro

listopad 12, 2008 at 5:28 pm

Napisane w bella, pluie

Pour lui-même.

without comments

Uwielbiam te noce, które są tylko moje. Myślę wtedy o tym co mnie czeka, co chciałbym zrobić. Czuję się niepewnie, choć wiem, że muszę podnieść głowę do góry i iść przed siebie.

Moje serce pęka. Powoli, namiętnie. Staram się kochać wszystko co mnie otacza, cieszyć się z każdej błachej chwili. Zacząłem doceniać każdą szczęśliwą chwilę i zawsze staram się ją zapamiętać. To sprawia mi radość. Uśmiecham się za każdym razem gdy moja Mama się śmieje, cieszę się jak mój Ojciec się uśmiecha, a zdarza mu się to rzadko, gdy przypominam sobie jak tańczyłem na moim ukochanym moście do polifonicznych dźwięków emitowanych przez telefon, pamiętam też rodzinną imprezę w warszafce. Tańczyliśmy pod stacją metra politechnika, zamówiliśmy taksówkę, przyjechał autobus. Zasnęliśmy, przejechaliśmy dwa przystanki, wracaliśmy uśmiechnięci, bo w domu czekała na nas gorąca zupa pomidorowa. Mógłbym pisać o tym wiele.

dsc_0100-2

Kochana Jastarnia, tutaj też mi ona przychodzi do głowy. Zamykam oczy i już tam jestem. Chociaz przez te 10 minut.

Written by luztro

listopad 9, 2008 at 2:10 am

Napisane w pluie