Zielono i czerwono mi, na przemian.
Mam 18 lat, bliżej w sumie do 19stu, ale co tam, przeżyłem po raz pierwszy taką zimę. Zimę na którą nie gadałem, nie parskałem wściekłością, nie myślałem o niej. Po raz pierwszy zima nie przysporzyła mi kłopotów. Nie odczułem jej w ogóle i zewnętrznie i wewnętrznie. ‘We mnie jest wiosna.’ Lubię te wieczory gdzie choć jak zwykle mam milion zajęć wyłączam się słuchając nowej muzyki, pisząc czy po prostu myśląc. Myśląc o fotografiach jakie chcę wykonać, stłamsić jakieś ostatnie, niemiłe wspomnienia, zastanawiać się nad tym co przyniesie jutrzejszy, ciężki dzień w szkole. Tak, te są bardzo ciężkie, ale wynikają tylko i wyłącznie z mojej głupoty i lenistwa. Dopiero teraz, gdy za miesiąc kończę szkołę zaczynam uświadamiać sobie, że żałuję cholernie tego, że nie chciało mi się uczyć. W chwilach gdy mój umysł w swych najskrytszych szufladkach nie wynajdował jakiś zajęć, na samą myśl nauki od razu pojawiało się stwierdzenie: NIE!. Wiosna 21 marca. Za oknem chodno, brzydko, mokro, ale mi to nie przeszkadza. Ostatnio, co jest naprawde dziwne mam ochote na zwykle siedzenie w domu. Ot co! Moze powodem tego jest lekki strach, ze za kilka miesiecy bede tutaj bywal tylko od czas do czasu. Moj zielony pokoj, ile ja tutaj, w nim przezylem.
I pojawia sie przed oczami wszystko, cala moja historia. Klatka po klatce. Zielono i czerwono mi, na przemian.
