Myślowe, skróty.
Wszedłem dzisiaj do mojego pokoju. Zobaczyłem nieziemski bałagan, którego nie chciało i w dalszym ciągu nie chce mi się sprzątnąć. Od razu na myśl przyszedł mi bałagan w mojej głowie, w moim życiu, we wszystkim co związane ze mną. Nie umiem poskładac wielu rzeczy w całośc choć usilnie próbuję to zrobić. W ostatnim dniu tego roku próbuję obie przypomnieć co tak naprawdę było dobrym posunięciem, a co złym. Jest wiele takich sytuacji, których nie mogę się wyzbyć od tak. Staram się to wszystko postzregać dobrze, bo jak to kiedyś gdzieś ułyszałem W życiu jest zawsze wszystko po coś. Fakt, każdą złą myśl staramy się stłumić tą dobrą. W moim przypadku rzadko, ale czasami sie udaje.
Teraz staram się myśleć co zrobię w przyszłym roku, co się w nim wydarzy, a ten rok na pewno będzie przełomowy dla mnie. Na pewno zrobię własną wystawę, zrobię masę zdjęć, kupię nowy aparat, zdam maturę, bo musze ją zdać, zaliczę historię, kupię samochód, kurcze, co jeszcze? W sumie wszystkie te rzeczy, które wymieniłem to te materialne, a te duchowe zmiany, które będą mi towarzyszyć w nowym roku? Oj tak, na pewno będę chciał być szczęśliwym. Moje szczęście zacznie się od momentu częstego, wręcz ciągłego przebywania w jednym z moich ulubionych miast. Może rzucę palenie? Lubię palić i wiem, że to niezdrowe, drogie, ale trzeba będzie nad tym pomyśleć. Może zacznę dbać o siebie, o mój brzuch, który jest jednym z moich kompleksów… Tutaj mogę się pochwalić, że wskazówka mojej wagi spadła o 7 kilogramów. Wchodząc w nowy rok zmienię fryzurę (chyba, bo bardzo się tego boję), akurat moja wizyta u fryzjera przypada na 8.01. Dużo zmian muszę wymyślić, tzw. postanowień noworocznych. Postaram się zmienić dla samego siebie, bo jestem egoistą, może przez to innym lepiej będzie żyć ze mną?





Zdjęcia. ‘Skróty myślowe’.
Pierwszy raz nie mam ochoty iść na żadnego hucznego sylwestra, dziwi mnie to samego.
A w tym momencie kończę, jest 1.55, a trzeba w końcu zacząć przyzywczajać się powoli, że niedługo znowu zacznie się wstawanie o 7.00 do szkoły. Nienawidzę tego, tak samo jak nie lubię niedziel.
Pozdrawiam, już prawie noworocznie.