Kroki stawiane w dorosłość…
Świat zaczyna stać dla mnie otworem. Dostaję coraz więcej nowych propozycji, bardzo kuszących i jednocześnie coraz bardziej się ich boję, tak samo jak boję się mojego życia w przyszłosci. Mojej dorosłości, która siedzi we mnie gdzieś głęboko, ale ja na razie nie chcę jej wypuszczać poza mury mojego pokoju i poza teren mojej głowy. Tak, to straszne. Zauważyłem też, że za bardzo, hm, że zbyt emocjonalnie podchodze do życia. Za łatwo przywiązuję się do ludzi, miejsc, rzeczy, później cholernie bolą te rozstania. Nigdy nie uda mi się tego pozbyć, szkoda. Lubię siebie za to kim jestem, że jestem człowiekiem otwartym, tolerancyjnym, kochającym. To zdecydowanie zasługa mojej Mamy, która jest bardzo mądrą i kochaną kobietą. Wiele ludzi przekonało się o tym, że potrafi sprostować niejeden zakręt życiowy. Kocham Ją, tak bardzo Ją kocham, że nie wiem jak przeżyję tą rozłąkę. Mój wyjazd, moje życie będzie toczyło się tak ja ja sobie to ustawię. Mama już nie będzie miała wpływu na moje problemy, nie będzie mi mogła pomóc, bo będę człowiekiem odpowiedzialnym za siebie. Za swoje myśli, słowa, czyny, za wszystko. Pomóc będzie jedynie mogła rozmową i wiarą we mnie, choć wiem, ze takową dawno straciła. To moja wina. Pierwsze co zrobię to na pewno ustawię sobie plan taryfowy tak, by mieć z Nią stały kontak, bo będzie mi Jej bardzo brakowało. O tak, to mój pierwszy krok w przyszłość. Od takich małych kroczków się zaczyna.
Mamo, dziękuję, że jesteś. Kocham Cię.
Polecam tą piosenkę, lekka, przyjemna, pomagająca odnaleźć życiowe szczęście.