Archiwum dla grudzień 2008
Myślowe, skróty.
Wszedłem dzisiaj do mojego pokoju. Zobaczyłem nieziemski bałagan, którego nie chciało i w dalszym ciągu nie chce mi się sprzątnąć. Od razu na myśl przyszedł mi bałagan w mojej głowie, w moim życiu, we wszystkim co związane ze mną. Nie umiem poskładac wielu rzeczy w całośc choć usilnie próbuję to zrobić. W ostatnim dniu tego roku próbuję obie przypomnieć co tak naprawdę było dobrym posunięciem, a co złym. Jest wiele takich sytuacji, których nie mogę się wyzbyć od tak. Staram się to wszystko postzregać dobrze, bo jak to kiedyś gdzieś ułyszałem W życiu jest zawsze wszystko po coś. Fakt, każdą złą myśl staramy się stłumić tą dobrą. W moim przypadku rzadko, ale czasami sie udaje.
Teraz staram się myśleć co zrobię w przyszłym roku, co się w nim wydarzy, a ten rok na pewno będzie przełomowy dla mnie. Na pewno zrobię własną wystawę, zrobię masę zdjęć, kupię nowy aparat, zdam maturę, bo musze ją zdać, zaliczę historię, kupię samochód, kurcze, co jeszcze? W sumie wszystkie te rzeczy, które wymieniłem to te materialne, a te duchowe zmiany, które będą mi towarzyszyć w nowym roku? Oj tak, na pewno będę chciał być szczęśliwym. Moje szczęście zacznie się od momentu częstego, wręcz ciągłego przebywania w jednym z moich ulubionych miast. Może rzucę palenie? Lubię palić i wiem, że to niezdrowe, drogie, ale trzeba będzie nad tym pomyśleć. Może zacznę dbać o siebie, o mój brzuch, który jest jednym z moich kompleksów… Tutaj mogę się pochwalić, że wskazówka mojej wagi spadła o 7 kilogramów. Wchodząc w nowy rok zmienię fryzurę (chyba, bo bardzo się tego boję), akurat moja wizyta u fryzjera przypada na 8.01. Dużo zmian muszę wymyślić, tzw. postanowień noworocznych. Postaram się zmienić dla samego siebie, bo jestem egoistą, może przez to innym lepiej będzie żyć ze mną?





Zdjęcia. ‘Skróty myślowe’.
Pierwszy raz nie mam ochoty iść na żadnego hucznego sylwestra, dziwi mnie to samego.
A w tym momencie kończę, jest 1.55, a trzeba w końcu zacząć przyzywczajać się powoli, że niedługo znowu zacznie się wstawanie o 7.00 do szkoły. Nienawidzę tego, tak samo jak nie lubię niedziel.
Pozdrawiam, już prawie noworocznie.
Love actually
Z cyklu Przemyślenia wigilijne
Wczoraj obejrzałem film, który oglądam przynajmniej raz w rok. To film, który uświadama mnie, ze najważniejsze to cieszyć się z zycia, z tego, ze można czuć się ludźmi kochającymi i kochanymi. Oglądam go i płaczę, ze szczęścia, ze smutku, ze wszystkiego naraz, co zdarza mi się cholernie rzadko.To zwykły film o świętach,, o uczuciach, problemach, szczęściu jakiego ludzie mogą doświadczyć podczas świąt, wszystko jest takie realistyczne. Mam kilka takich fimów, za każdym razem oglądam je z identyczną ciekawością jak za pierwszym razem, za każdym razem mam te same myśli: warto jest żyć. Warto żyć dla tego co już przeżyłem i co jeszcze uda mi się przeżyć. Tutaj zaczyna się moje roczne podsumowanie wszystkiego. Zaczynam wyliczać plusy i minusy, a skończę jak poczuję, ze wszystko sam przed sobą już wyjaśniłem. Ten rok był dla mnie cieżki. Mogę zacząć od tego, że z wieloma rzeczami, z emocjami nie potrafię sobie poradzić. Za bardzo i za łatwo się do wszystkiego przywiązuję. Przywiązac się jest łatwo, ale rozstać z czymś/ kimś jest cholernie trudno. Szeczgólnie ze wspomnieniami. W tym roku pierwszy raz wyjechałm gdzieś sam, ze znajomymi, to był zdecydoanie cudowny czas. Udało mi się wyjechać w tym roku 3 razy do mojej ukochanej Jastarani. Rozstałem się z dziewczyną, z którą byłem tak cholernie związany. Coś pękło. Zdałem prawo jazdy, za co do tej pory dziękuj Bogu, bo jazda samochodem to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy, jakich do tej pory doświadczyłem. To tak odprężą. Zmarł mój Dziadek. Człowiek, którego szczerze nie nawidziłem, a teraz żałuję, że nie udało mi się go poznać tak naprawdę. Dwa domy przez rok, teraz jeden, całe szczęście. Byłem na koncercie Ani, spełniło się moje marzenie, choć nie przeżyłem go tak jak chciałem, tak jak myślałem, że je przeżyję. Przez kilka miesięcy byłem w takim stanie, że nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić, nie potrafiłem się odnaleźć… Miałem ochotę nie wstawać z łóżka i to wszystko przespać, albo gapić się w sufit paląc papierosy. Wtedy przyszli z pomocą moi Przyjaciele- wiem, ze ich mam i cały czas uśmiechem się na samą myśl o Nich, uświadamiam sobie jak bardzo kocham tych ludzi. Polepszył mi się kontakt z Siostrą, pogorszył z kilkoma osobami, które w dalszym ciągu są dla mnie cholernie ważne, to osoby, o których nie moge przestać myśleć. Wiecie jak bardzo cieszyłem się gdy wszyscy, całą rodziną, siedzieliśmy w kuchni pijąc kawę. Proste, ale jak bardzo uszczęśliwiające. Zjedliśmy wtedy całe fererro ‘na święta’. Tak mi tego brakowało… Hm. Ojciec jest dla mnie kimś ważnym, chociaż nie mam z nim jakiegoś rewelacyjnego kontaktu, nie wyobrażam sbie życia. bez tego, cały czas niewyspanego człowieka. Mama. Dzisiaj ze mną płakała. Kocham Ją za to kim jest. Jest cholernie odważną, mądrą i pełną miłości kobietą. Powiem śmiało, że jest matką doskonałą…

Kroki stawiane w dorosłość…
Świat zaczyna stać dla mnie otworem. Dostaję coraz więcej nowych propozycji, bardzo kuszących i jednocześnie coraz bardziej się ich boję, tak samo jak boję się mojego życia w przyszłosci. Mojej dorosłości, która siedzi we mnie gdzieś głęboko, ale ja na razie nie chcę jej wypuszczać poza mury mojego pokoju i poza teren mojej głowy. Tak, to straszne. Zauważyłem też, że za bardzo, hm, że zbyt emocjonalnie podchodze do życia. Za łatwo przywiązuję się do ludzi, miejsc, rzeczy, później cholernie bolą te rozstania. Nigdy nie uda mi się tego pozbyć, szkoda. Lubię siebie za to kim jestem, że jestem człowiekiem otwartym, tolerancyjnym, kochającym. To zdecydowanie zasługa mojej Mamy, która jest bardzo mądrą i kochaną kobietą. Wiele ludzi przekonało się o tym, że potrafi sprostować niejeden zakręt życiowy. Kocham Ją, tak bardzo Ją kocham, że nie wiem jak przeżyję tą rozłąkę. Mój wyjazd, moje życie będzie toczyło się tak ja ja sobie to ustawię. Mama już nie będzie miała wpływu na moje problemy, nie będzie mi mogła pomóc, bo będę człowiekiem odpowiedzialnym za siebie. Za swoje myśli, słowa, czyny, za wszystko. Pomóc będzie jedynie mogła rozmową i wiarą we mnie, choć wiem, ze takową dawno straciła. To moja wina. Pierwsze co zrobię to na pewno ustawię sobie plan taryfowy tak, by mieć z Nią stały kontak, bo będzie mi Jej bardzo brakowało. O tak, to mój pierwszy krok w przyszłość. Od takich małych kroczków się zaczyna.
Mamo, dziękuję, że jesteś. Kocham Cię.
Polecam tą piosenkę, lekka, przyjemna, pomagająca odnaleźć życiowe szczęście.