Archiwum dla listopad 2008
Pomiędzy mignięciami żaru papierosa…
Czułem się wspaniale. Wolno mi było robić to na co mam ochotę, słuchać tego na co mam ochotę, myśleć o niczym i udawać, że słucham ludzi. Wczoraj, wczoraj tak się czułem. Wysytarczy jeden wspomagacz. Słuchałem rocka, myślami byłem zupełnie gdzie indziej. Było wspaniale. A wszystko za sprawą jakiś ziół malezyjskich. Pomogło mi to na kolejne dni, bo od dawna miałem ochotę na taki stan emocjonalny.
A teraz mam ochotę iśc na zdjęcia. W głowie mam kilka pomysłów, chcę robić zdjęcia, mam na to ochotę i dzisiaj jakieś na pewno zrobię, obiecuję to sobie.
“Bezradność zniosła cię na drugi plan…”
Kocham Ją. Im bardziej to sobie uświadamiam i im bardziej chciałbym z Nią być, tym bardziej widzę, że Ją tracę. Czemu czlowiek zawsze docenia coś, jak coś straci? Jej już nie ma, dla mnie. Tak cholernie chciałbym z Nią być. Kochać Ją, nauczyć się poświęcać, doceniać. Ona mówi znajdź sobie inną, po co? Po to, żebym bardziej tęsknił za smakiem Jej ust, za Jej spojrzeniami, za dotykiem Jej dłoni? Za Jej zapachem.
Pamiętam jak wracaliśmy pociągiem z pierwszych i ostatnich naszych wakacji. To było nasze wspólne marzene- wyjechać gdzieś razem. Słuchałem Duffy ‘Steping Stone’ i w głębi serca czułem, że niedługo nas nie będzie. Moja wina, bo musiałem zastanowić się czy Ją kocham. Kocham i uświadomiłem sobie to dopiero teraz. Czułem taką radość, że byliśmy razem, to było wspaniałe, że mieliśmy siebie przez cały dzień i przez całą noc. Karaoke, na którym zaśpiewałem dla Niej piosenkę, zawsze o tym mówiła. Wyjścia na plażę, razem oglądane zachody słońca. Tydzień po wakacjach już nie było nas. Nas- Jej i mnie w jednej calości. Teraz mówi mi, że nie pasujemy do siebie. Nigdy do siebie nie pasowaliśmy, a było nam dobrze.
Nigdy nie myślałem, że mogę poświęcić dla kogoś siebie. Teraz tak myślę. Proszę, zróbmy coś z tym. Pojadę za Tobą gdzie będziesz chciała.
Tylko bądź, przy mnie bądź. Zmieniaj mnie gdy zechcesz i tak bez Ciebie przeciez jestem niczym. Proszę.
Nie rób z siebie pajaca, gówno cię obchodzi Jej szczęście- tak napisała mi moja (chyba) przyjaciółka. Ja tego pajaca muszę z siebie zrobić, muszę o Nią zawalczyć, bo później będę miał do siebie pretensje, że byłem w stosunku do tej sytuacji obojętny, tak jak to zawsze robiłem. Nie, teraz trzeba się postarać i trwać w tych staraniach.
Kocham i jestem tego pewien.
Wspominałem ostatnio z jedną z njbliższych mi osób nasze czasy ‘młodości’. Dalej jesteśmy młodzi, ale teraz to jest zupełnie co innego. Kiedyś potrafilismy cieszyć się z takich zykłych rzeczy, np. upijanie się. Teraz dla każdego to jest normalne, rzadko zdarza się, że ktoś na imprezie nie bawi się bez alko. Jesteśmy coraz bardziej poważni i coraz bardziej myślimy o przyszłości. Nikt już nie potrafi wygłupiać się tak jak kiedyś, dlaczego? Przeciez to dalej my… Kolejna z moich bliskich osób powiedziała, że teraz ma tylko znajomych, z którymi może porozmawiać na normlne tematy, przyjaciół takich, za którymi poszła by w ogień miała tylko w liceum. Staram się te ostatnie kilka miesięcy liceum przeżyć jak najlepiej ze wszystkimi moimi przyjaciółmi. Mam nadzieję, że mi się to uda. Chcę ich zapamiętać tak jak myślę o nich teraz, że są ludźmi, z którymi zawsze można pogadać. Najbardziej boję się, że stracę kontakt z osobą, którą znam na wylot. Przyjaźnimy się już od 6-ciu lat, mamy mnóstwo naszych wspomnień. Ona też czuje się nieszczęśliwa. Żeby było ciekawiej to z tego samego powodu.

Jak to kiedyś napisała Ona, moja starsza siostra, której nigdu nie miałem. “Anioły są wśród nas” i ja to czuję.
wazelina biała, kosmetyczna.
Ktoś zapytał się mnie czy płaczę. Płaczę. Wszędzie i zawsze jak tylko mam na to ochotę. Ktoś powiedział, że jestem chory i zniewieściały. Dlaczego? Bo interesuję się ciuszkami, wizażem, fotografią i potrafię rozmawiać z homoseksualistami, a jeszcze gorsze jest to, że ich cenię i akceptuję. Czuję się w miarę spełnionym i dowartościowanym człowiekiem. Bo wierzę w to, że marzenia się spełniają, a jak nie chcą, to trzeba im tylko pomóc. Chcę mieć wspomnienia, cieszyć się życiem. I to robię.

Wciąż Cię kocham. Jak mam Ci to pokazać? Wiem, teraz jest już za późno.
Spełniłem swoje marzenie. Słyszałem Ją, śpiewającą obok mnie, dla mnie.
Nigdy więcej nie tańcz ze mną.
Nie potrafię przestać myśleć o ludziach z ostatniej imprezy. Każdy był pijany, szczęśliwy i wolny. Cudownie jest patzreć na ludzi, którzy nie martwią się jutrem, nie myślą o konsekwencjach wypowiedzenia słów. Każdy jest wolny. Jestem we wspaniałym nastroju, ‘który to już raz wiatr przynosi zapach tamtych słów’, bo w słowach jest siła. Rozmowa z Nią nie była jakaś inna od tych ostatnich, naszych. Drążenie tych samych tematów, wypowiadanie po raz setny tych samych, ale z każdym dniem, inaczej brzmiących słów. Smutne to co się z nami stało.
Trzy- cztery lata usłyszałem Ją pierwszy raz. Tem tekst był zwieńczeniem moich myśli, mogę tak powiedzieć. Z każdym z Jej tekstów bardzo się utożsamiam. Dzisiaj jadę na wymarzony koncert. Spełni się moje marzenie.

Pour lui-même.
Uwielbiam te noce, które są tylko moje. Myślę wtedy o tym co mnie czeka, co chciałbym zrobić. Czuję się niepewnie, choć wiem, że muszę podnieść głowę do góry i iść przed siebie.
Moje serce pęka. Powoli, namiętnie. Staram się kochać wszystko co mnie otacza, cieszyć się z każdej błachej chwili. Zacząłem doceniać każdą szczęśliwą chwilę i zawsze staram się ją zapamiętać. To sprawia mi radość. Uśmiecham się za każdym razem gdy moja Mama się śmieje, cieszę się jak mój Ojciec się uśmiecha, a zdarza mu się to rzadko, gdy przypominam sobie jak tańczyłem na moim ukochanym moście do polifonicznych dźwięków emitowanych przez telefon, pamiętam też rodzinną imprezę w warszafce. Tańczyliśmy pod stacją metra politechnika, zamówiliśmy taksówkę, przyjechał autobus. Zasnęliśmy, przejechaliśmy dwa przystanki, wracaliśmy uśmiechnięci, bo w domu czekała na nas gorąca zupa pomidorowa. Mógłbym pisać o tym wiele.
Kochana Jastarnia, tutaj też mi ona przychodzi do głowy. Zamykam oczy i już tam jestem. Chociaz przez te 10 minut.
W kieszeni…
Zaczynam coś nowego. W internecie jestem /wydaje mi się/ znany. Tutaj chciałbym zostać anonimowy, dać upust moim, myślom, pragnieniom, uczuciom, wszystkiego co jest mną i we mnie siedzi. Jestem człowiekiem, który nie potrafi żyć w środowisku, które go otacza. Chciałbym być wolny, żyć tak jak mi się marzy nie zwracając uwagi na to co mówi otoczenie, chciałbym iść w tą stronę, gdzie prowadzi mnie serce, intuicja.
angus_julia_stone_-_what_you_wanted
Koniec, przynajmniej na teraz, muszę pozbierać myśli.

